czwartek, 20 lutego 2014

Z popcornem w dłoniach (1) Zimowa opowieść

Kiedyś będąc koło multikina zobaczyłem plakat tego filmu. Pomyślałem sobie: "Kolejna kiepska schematyczna historyjka o miłości". Nie wiedziałem jak bardzo się pomyliłem.
Potem przed Lego Przygodą zobaczyłem ten zwiastun:
Na początku nie robiło to na mnie jakiegoś wrażenia. Choć miało momenty interesujące to spodziewałem, że i tak będzie z tego coś słabego. Aż w końcu gdzieś w połowie trailera akcja przenosi się do współczesności, a w tle leci ładna muzyka. Wtedy mnie to naprawdę zainteresowało. Zwłaszcza, że trailer pokazywał różne szczątki fabuły, które ciężko było samemu poukładać w całość. 

Mimo negatywnych opinii postanowiłem wybrać się na ten film. I otrzymałem dokładnie tego czego się spodziewałem po zwiastunie. 
Fabuła jest ciekawa, ale nie każdemu się spodoba. Inne filmy przyzwyczaiły nas do takiego, a nie innego patrzenia na ten sposób opowiadania historii. Zimowa opowieść robi to jednak inaczej. Jak na ten film spojrzeć "szkiełkiem i okiem" to znajdziemy miliardy rzeczy nieprawdziwych, nielogicznych. Jednak jeśli spojrzymy z otwartą wyobraźnią, gotowi przyjąć do swojego umysłu najdziwniejsze rzeczy to film nam się spodoba. Trzeba dać się porwać tej historii zamiast patrzeć na nią analitycznie.
Dużym plusem fabuły jest to jak przekazano to co widz musi wiedzieć. Wszelkie elementy ekspozycji są bardzo naturalnie wplecione w dialogi. Postaci dość szybko wzbudzają sympatię. Są one dość ciekawe. 
Opowieść ta ma fajny, baśniowy klimat. Nie jest on tworzony tanimi chwytami, to coś co człowiek musi poczuć w sobie. 
Wątek miłosny jest mocno związany z głównym wątkiem filmu. I został on pokazany bardzo dobrze. Chociażby pierwsza rozmowa bohaterów. Chętnie zobaczyłbym więcej filmów, gdzie miłość byłaby pokazana tak jak tutaj.
Sam morał też nie jest łopatologiczny. Myślę, że różne osoby mogą wyciągnąć z filmu różne wnioski.

Zimowa opowieść to nie jest film dla każdego. Trzeba bardzo otworzyć swoją wyobraźnie, by dostrzec w nim coś wyjątkowego. 

Ocena 9/10


środa, 19 lutego 2014

Telewizyjne wspomnienia (2): 7 programów telewizyjnych, które uwielbiałem w dzieciństwie

Jednym z trzech filarów moje dzieciństwa była telewizja. Spędzałem mnóstwo czasu oglądając różne programy, seriale czy filmy. Dzisiaj przedstawię listę 7 programów, które w tym czasie były moimi ulubionymi.


7. Milionerzy
Data emisji: 1999-2003, 2008-2010
Kanał: TVN

Teleturniej, który na początku poprzedniej dekady był bardzo popularny. Ja bardzo lubiłem oglądać ten program i był to jeden z moich ulubionych teleturniejów. Jednak, gdy program wrócił z nieco zmienionymi zasadami już nie wciągnął mnie tak bardzo jak kiedyś.

CIEKAWOSTKA:
-Teleturniej ten został sparodiowany przez kabaret Afera w skeczu miliarderzy 


6. Prawie wszystkie programy z Hypera emitowane w latach 2001-2002
Data emisji: 2001-2002
Kanał: HYPER

Tym razem zamiast jednego programu, kilka programów na jednym miejscu. Dlaczego? Otóż żaden z tych programów nie był dla mnie na tyle sentymentalny, by umieścić go osobno. Jednak uznałem, że warto umieścić je na tej liście, bo swego czasu naprawdę lubiłem kanał HYPER. Lubiłem oglądać program Games, który przedstawiał nowości, Fresh Air, który mówił o jednej nowej grze, Replay, gdzie pokazywano różne fajne fragmenty z rozgrywek. Niestety po przerwie wakacyjnej w 2002 roku kanał zszedł na psy i nie miał już nic ciekawego w swojej ofercie.

Program Replay z 2002 roku: https://www.youtube.com/watch?v=bPNrX3WSFQo


5. Gamebox
Data emisji: 2004-2005
Kanał: TVP 1

Jak już widać po poprzednim miejscu w dzieciństwie z zapałem oglądałem wszelkie programy o grach komputerowych. Było takowych wiele, ale żadnemu nie udawało się utrzymać na dłużej. Pod względem wykonania najlepszy był moim zdaniem Gamebox. Miał kilku prowadzących, ciekawe recenzje i był pierwszym takim programem, który mówił też o klasycznych grach. 
Program wrócił po wakacjach 2005 roku, ale nie na długo po kilku odcinkach zniknął z anteny.

4. Tilit TV
Data emisji: 2002-2003
Kanał: TV4

Gamebox może i był najlepszy jednak największy sentyment mam do Tilit TV. Dlaczego? Bo to pierwszy program o grach komputerowych jaki oglądałem. Podobała mi się jego stylistyka zupełnie inna od tego co było w innych programach. 
Niestety program zniknął z anteny w 2003 roku. Nie udało mi się znaleźć żadnego fragmentu tego programu. Jednak znalazłem jego zagraniczne wydanie, które miało taką samą formułę. Można je zobaczyć tu: https://www.youtube.com/watch?v=S2aru0qVfpY

CIEKAWOSTKA: 
-Program prowadziła Joanna Pach, obecnie jest ona aktorką dubbingową. Jej głos możemy usłyszeć między innymi w polskiej wersji językowej Mass Effecta (Liara T'soni), Futuramy (Amy Wong), Awatara: Legendy Aanga (Katara), czy Wojen klonów (Sugi, księżna Satine i kilka innych)


3. Piraci/Piraci Show/ Piraci w tawernie
Data emisji: 1996-2000
Kanał: TVP 1, TVP 2, TVP Polonia, Polsat

Teleturnieje interaktywne kojarzą się raczej z programami tworzonymi kiedyś przez TVN jak Telegra czy inne Łamisłówka. Jednak ten rodzaj programu istniał już w latach 90. 
Program Piraci miał bardzo prostą formułę opartą na grze w statki. Był na tyle popularny, że na wakacje czy ferie pojawiały się specjalne edycje programu, często z nieco zmienionych wyglądem studia. W okresie ferie 1997 roku program ten pod nazwą Piraci Show wywędrował nawet do konkurencyjnego Polsatu. Prowadzony był jednak zawsze przez tego samego człowieka. 
Początkowo istniał też program Piraci z tawernie, gdzie zamiast gry w statki mieliśmy dużą grę planszową. Był on emitowany na TVP Polonia w niedzielę, podczas gdy w poniedziałki na TVP1 lecieli Piraci.
TVP próbowała swego czasu wskrzesić piratów, jednak program został zdjęty po paru odcinkach.

2. Tygodnik moralnego niepokoju
Data emisji: 2003-2006
Kanał: TVP 2

Cyklicznych programów kabaretowych było mnóstwo, jednak mało który był na prawdę ciekawy. Telewizja pełna była niewypałów jak O rety kabarety, czy Fabryka śmiechu. Na szczęście jest pewien wyjątek. Tygodnik moralnego niepokoju to program kabaretowy prowadzony przez kabaret moralnego niepokoju w swoim najlepszym okresie. Każdy odcinek pełen był dobrych skeczy i żartów. Nie było tu za bardzo jakiś miałkich zapychaczy czy starych kotletów, które powszechnie występowały w innych tego typu programach.
W 2006 kabaret zrezygnował z realizacji tego programu. Później próbowali go wskrzesić tworząc Miesięcznik moralnego niepokoju (2007-2008). Ten program był niestety jednak bardzo słaby. Żarty były strasznie suche, a całość była strasznie nijaka.


1. Europa da się lubić
Data emisji: 2003-2008
Kanał: TVP 2

Tego się raczej nie spodziewaliście. 
Był to program rozrywkowy w którym mieszkający w Polsce obcokrajowcy opowiadali o swoich krajach. 
Program zacząłem oglądać w 2003 roku, kiedy to dwójka powtarzała jego pierwszy sezon. Wtedy go polubiłem, jednak moim ulubionym stał się dopiero gdzieś przy trzecim sezonie. Strasznie podobało mi się to, że stworzono program z którego można się zarówno czegoś ciekawego dowiedzieć, ale też i pośmiać się. 
Za czasów 2 i 3 sezonu program był niezwykle popularny. Jego uczestnicy pojawiali się wtedy dość często w telewizji. Potem oglądalność zaczynała spadać, co częściowo mogło się wiązać z tym iż program musiał konkurować z popularnym wówczas "Tańcem z gwiazdami" oraz tym, że po prostu zainteresowanie tematem krajów europejskich spadło. W 2006 roku chciano nawet zdjąć ten program jednak tego nie zrobiono i "Europa..." wróciła z 5. sezonem. Zaczęto jednak dość często zmieniać porę emisji. Z czasem wyczerpano też interesujące tematy na odcinki, starzy uczestnicy odchodzili, a nowi nie byli już tak ciekawi. Ostatni 6. sezon był bardzo słaby. Postanowiono zakończyć na nim program, ale przedtem stworzono ostatni odcinek Europa bye, bye, gdzie powrócili najbardziej znani i lubiani uczestnicy programu. Było to bardzo dobre pożegnanie z tym programem.
Europa da się lubić była moim ulubionym programem z czasów mojego dzieciństwa. Oglądałem prawie każdy odcinek jaki leciał, prawie każdą powtórkę. Nawet kiedy w 6. sezonie program był totalnym dnem to mimo to oglądałem go z sentymentu do poprzednich sezonów. 
Ostatnio nawet obejrzałem na Youtube kilka odcinków programu i nawet dzisiaj mogę powiedzieć, że jest on fajny. Szkoda, że dzisiaj nie ma takich programów.

CIEKAWOSTKI
-Program miał w 2003 roku nieco dłuższy odcinek specjalny złożony z fragmentów 1 sezonu.  Był on wyemitowany tylko raz o dość późnej porze (niedziela 22.45). Nigdzie w internecie nie ma jednak informacji o jego istnieniu. 
-Z okazji 50. odcinka powstał program "Benefis Europa da się lubić". Był on jednak dość słaby. Żarty rzucane tam w większości były dość suche, a samo widowisko mało ciekawe. 
-Kabaret moralnego niepokoju zrobił parodię programu w skeczu Europa nie da się nie lubić

czwartek, 31 października 2013

Star Wars (15) Mroczne czasy tom 1-5

Dzisiaj powiem kilka słów o serii będącej w pewnym sensie kontynuacją Republic.


Seria Republic w pewnym momencie wyszła poza czasy istnienia tytułowej Republiki. Stworzono więc nową serie będącą swego rodzaju kontynuacją. Znajdziemy tu dalszy ciąg przygód Anakina Skywalkera, tutaj już Dartha Vadera. Zobaczymy też pierwsze lata istnienia galaktycznego Imperium. Poza tym mamy też wątek Dassa Jennira, który pojawił się w jednej historii z Republic. Oprócz tego pojawiły się też gościnne występy różnych postaci z poprzedniej serii.

Pierwsza historia serii czyli "Ścieżka donikąd" przez wielu była uważana za jeden z najlepszych komiksów Star Wars. Mamy tu poważną i mroczną jak na gwiezdne wojny historie, gdzie nie brakuje dylematów moralnych. To już nie jest porywanie się z paroma X-wingami na gwiazdę śmierci, tylko dramat.
Niestety później twórcy serii postanowili w pewien sposób ją zmienić dodając trochę więcej akcji i używając znaczenie częściej cudownych przypadków, dzięki którym bohaterowie cudem wychodzą cało. Znacznie zboczyli z kursu jaki  wyznaczył pierwszy tom. Bardzo mi się to nie podoba, bo w ten sposób seria zatraciła swój klimat. 
Wydaje się jakby twórcy starali się na siłę złagodzić mroczny klimat serii. W "Ścieżce donikąd" w pewnym momencie bohater musiał wybrać mniejsze zło. Kilka tomów później mamy nawiązanie do tej sceny znacznie łagodzące jej wymowę. Późniejsze tomy nie są beznadziejne, ale strasznie rozczarowują. O ile "Ścieżce donikąd" daje bez wahania 10, to "Niebieskie żniwa" czy "Wyjście z głuszy" zasługują najwyżej na 8/10. Jedyną historią w serii która w miarę trzyma poziom pierwszego tomu jest "Wektor".

Jeśli chodzi o rysunki to te w pierwszym tomie były cudowne. Wyglądały one niemalże jak zdjęcia. W późniejszych tomach nie jest może aż tak dobrze, ale nadal seria trzyma się pewnego poziomu.
Seria jest dobra, ale nie tak dobra jak w pierwszym tomie. Nie oznacza to, że nie warto się z nią zapoznać. Mimo wszystko jednak nie należy się spodziewać, że późniejsze tomy będą podobne do tego co mieliśmy w "Ścieżce donikąd".

Podsumowanie
Plusy
-Mroczny klimat w 1 i 3 tomie
-Pokazuje czasy nie rozwinięte zbytnio w innych źródłach
-Ciekawi bohaterowie
-Postać Dassa Jennira
-Rysunki 
Minusy
-Brak mrocznego klimatu w pozostałych tomach
-Cudowne rozwiązania fabularne
-Złagodzenie wymiaru pewnej sceny z pierwszego tomu

Ogólnie 9/10

poniedziałek, 28 października 2013

Z teleodbiornika (1) Andromeda

Po sukcesie Star Treka, jego twórca Gene Roddenberry miał pomysł na kolejny serial. Jednak ze względu na mroczniejszą i poważniejszą tematykę nie zrealizował go. Po jego śmierci w 2000 roku stworzono ten serial na bazie jego zapisków. Tak narodziła się Andromeda.

Serial był emitowany premierowo w latach 2000-2005 w stanach. Przez 5 sezonów mieliśmy 110 odcinków serialu. Sam serial opowiada o Dylanie Hunt, kapitanie federacji, którego statek wpada do czarnej dziury. Gdy zostaje wyciągnięty okazuje się, że minęło 300 lat, a Federacja została zniszczona. Mając jeden statek i szczątkową załogę kapitan Hunt chce wskrzesić Federacje.

Fabuła brzmi trochę naiwnie i w sumie trochę taka jest. Przez większość czasu serial to produkcja z etykietką "proste, łatwe i przyjemne". Coś jak seriale z lat 90. takie jak Herkules czy Xena. Jednak, o ile tamte seriale w pełni akceptowały swoją prostotę i skupienie na przygodzie kosztem logiki, to Andromeda próbowała sięgać wyżej. W serialu pojawiło się sporo bardzo poważnych wątków jak choćby miłość pomiędzy androidami, walczenie ze swoimi pierwotnymi zachowaniami, szkodliwość narkotyków, używanie broni niszczącej całe układy gwiezdne i wiele innych. Wątki te są jednak trochę uproszczone, przez co serial zachowuje swój lżejszy styl.
Trance, takiej postaci nie znajdziecie nigdzie indziej.
Jeśli chodzi o postęp fabuły to o ile do drugiego sezonu wszystko było w miarę składne (pomijając może cudowne rozwiązania, o których odcinek później wszyscy nie pamiętają). Potem sami twórcy zaczęli gubić się w fabule. W trzecim sezonie mamy wątki wyskakujące znikąd, albo nagle urywające się. Potem mamy czwarty i piąty, które totalnie się gubią. Czasami jedna tajemnica potrafiła być wyjaśniona na dwa sprzeczne sposoby, a inne zapomniane. Nie mówiąc już o tym, że pewne motywy po prostu się urywają. Chociażby motyw pewnego dzwoneczka, który pojawił się w czwartym sezonie później został totalnie zapomniany.

Z postaciami bywa różnie. Kapitan Dylan Hunt to typowy kapitan w stylu Kirka z Star Treka. Jest to ten, dobry i szlachetny, który zawsze robi wszystko dla wspólnego dobra. A nawet jeśli robi coś złego to tylko i wyłącznie z dobrych intencji. Poza tym dość często mu się zdarza flirtować z nowo poznanymi kobietami. Ma na tyle osobowości by była w miarę wiarygodna, ale na tyle mało by w jakiś sposób przykuć moją uwagę.
Pierwszy oficer statku Beka Valentine jest pewna siebie, śmiało dążąca do celu. Ma własne zdanie i nie boi się go wyrażać. Postać ta została wykonana przyzwoicie. Nie mam jej dość, ale też nie powiem by to była jedna z postaci, które bardzo lubię.
Tyr Anasazi to człowiek preferujący rozwiązania siłowe. Jednak nie jest to pusty mięśniak, ale osoba potrafiąca sprytnie manipulować innymi. Może nie jest to coś nowego, ale w sumie to nawet to ciekawa postać, nadająca trochę uroku serialowi.
Seamus Harper czyli klasyczny przykład naukowca, który zrobi cudowną Deus ex machinę ratującą całą sytuacje. Jest to postać, która dodaje serialowi trochę humoru. Osobiście lubię go, a jego zabawne teksty nadal mi się podobają.
Trance Gemini czyli powód dla którego warto po Andromedę sięgnąć :) Jest to postać niezwykła, łącząca w sobie wiele cech. Jest postacią, która wydaje się być po prostu dziecinna i naiwna, ale z czasem widać, że jest w niej coś więcej. Z czasem okazuje się w sumie najlepiej stworzoną i najciekawszą postacią w serialu. Takiej postaci nie ma w żadnym innym serialu.
Rommie to android będący avatarem statku w realnej rzeczywistości. Postać ta jest ciekawa, bo mimo wszystko rzadko mamy w tego typu serialach androidy i motyw ich uczuciowości. Kolejny powód by jednak sięgnąć po Andromedę.
Rev Bem przynależy do rasy magogów. Są oni postrachem galaktyki- gdy atakują zabijają i gwałcą co tylko się rusza. W przeciwieństwie jednak do swoich pobratymców, Rev Bem wyrzekł się zabijania i został wierzącym w opatrzność. Rzadko kiedy w s.f. mamy postacie pokazujące jak religia może pomagać w walce z pewnymi słabościami. Ten wątek jest dość ciekawy, podobnie jak sama postać tego magoga.
Powód dla którego warto obejrzeć.
Inne postaci, które dołączą do załogi nie są aż tak charakterystyczne, ani też ciekawe. Jeśli chodzi o postaci drugoplanowe to nie ma zazwyczaj takich, które zapadły by jakoś w pamięć. W serialu brakuje też jakiegoś porządnego czarnego charakteru, który by się pojawiał przez większość odcinków.
Na ten serial po raz pierwszy natrafiłem 7 lat temu. Wtedy byłem nim kompletnie zachwycony. Lecz, gdy kilka lat później ujrzałem go ponownie... No cóż wtedy pytałem siebie "Jak to mogło mi się podobać?".
Niedawno jednak postanowiłem znów spróbować i serial nie wydał mi się zły. Owszem ma wiele wad, ale ma też wiele ciekawych pomysłów (np. wątek Trance) i wątków, których nie było nigdzie indziej.
Dziś prawdziwych kosmitów już nie ma...
Jeśli ktoś szuka kolejnego Babylonu 5 czy Battlestar Galactici to się zawiedzie. To serial prosty, łatwy i przyjemny w odbiorze. Jeżeli zaczniemy patrzeć na niego pod tym kontem i przymkniemy czasem oko na pewne uproszczenia to zobaczymy coś fajnego. Andromeda w wielu momentach może przypominać zwyczajny skrojony wg standardów gatunku prosty serial. Ale ma jednak w sobie elementy, których nigdzie indziej nie ujrzymy (niektóre postaci, wątki), a także fajny klimat.

Podsumowanie
Plusy
-Ciekawe pomysły fabularne
-Prosty serial, ale mający wiele poważnych wątków
-Trance Gemini
-Rev Bem
-Muzyka nadająca serialowi klimat

Minusy
-Fabuła czasem trochę przewidywalna
-Urywanie niektórych motywów
-Brak wyjaśnienia niektórych tajemnic
-Zakończenie, choć pomysłowe to czegoś mu brakuje
-Sezony 3-5, mają sporo średnich i kiepskich odcinków

 9/10 (jako serial prosty, łatwy i przyjemny)

niedziela, 27 października 2013

Star Wars (14) Weekend z Dathomirą: Wiedźmy w EU

Po raz pierwszy wiedźmy pojawiły się w wspomnianym przeze mnie "Ślubie księżniczki Leii". 
W tej książce pojawiła się przez chwilę Kirana Ti. Później dołączyła do pierwszej dwunastki uczniów Luke'a Skywalkera. Postać ta pojawiła się w paru książkach takich jak trylogia akademii Jedi, Ja jedi, Miecz ciemności i paru innych. A także w komiksie Jedi Academy: Leviathan.
Inną postacią związaną z wiedźmami jest Tenel Ka. Jest ona córką wiedźmy. 23 lata po bitwie o Yavin, Tenel Ka dołączyła do akademii Jedi na Yavin 4. Szkoliła się na Jedi razem z dziećmi Hana i Lei- Jacenem i Jainą. Te wydarzenia opisuje seria książek młodzieżowych Młodzi rycerze Jedi, gdzie ta postać zadebiutowała. Pojawiała się jeszcze w kilku późniejszych ważniejszych seriach jak Nowa era Jedi czy Dziedzictwo Mocy.

Wiedźmy pojawiły się też w Star Wars Galaxies (MMO ze świata SW), a także w internetowej karciance Star Wars Galaxies TCG. Dzięki tej drugiej mamy wiele przepięknych ilustracji wiedźm (częścią z nich ilustrowałem poprzednie wpisy).

W Forces of Corruption, dodatku do gry Empire at War, mieliśmy misje na Dathomirze, gdzie przyłączała się do nas jedna z sióstr nocy- Silri.
W komiksie Darth Maul główny bohater walczy na końcu z siostrą nocy ochraniającą przywódcę czarnego słońca.

Innym nawiązaniem do wiedźm był komiks Republic: Infinity's End. W tym komiksie Siostry Nocy mają plan zniszczenia Coruscant. Zapobiec temu na Quinlan Vos. W tym komiksie wygląd strojów wiedźm nieco się różni od tego co mamy w innych źródłach. Jednak daje się to wybaczyć zwłaszcza, że żadne z tamtych źródeł nie pokazywało tego okresu.

Teraz przechodzimy do naszego "ukochanego" The Clone Wars. Wiedźmy pojawiły się w grze na nintendo DS, Jedi Alliance. W tej grze siostry nocy pomagały Dooku w mrocznym planie zniszczenia zakonu Jedi.
Potem pojawiły się one w trzecim sezonie serialu. Plusem było nawiązanie wyglądem strojów do komiksu Infinity's End (choć trochę przesadzili w paru miejscach). Dużym minusem jednak związane z siostrami nocy zmienienie przeszłości jednej z postaci oraz wymyślenie Braci nocy. Kim oni byli? No cóż na Dathomir rozbił się statek z zabrakami. Siostry nocy rozmnażały się z nimi, a tych którzy byli czuli na Moc szkolili w używaniu ciemnej strony. Co trochę się kłóci z wiedźmowym przekonaniem o wyższości kobiet i traktowaniem mężczyzn przedmiotowo. Niestety to kolejny element, gdzie TCW wzięło coś z EU i pozmieniało wszystko wokół tego. Siostry nocy nie za bardzo przypominają swój książkowy odpowiednik.

I to wszystkie ważniejsze występy wiedźm w EU. Miejmy nadzieje, że wiedźmy nie zostaną zapomniane i, że nikt nie będzie wprowadzał takich herezji jak w TCW.

sobota, 26 października 2013

Star Wars (13) Weekend z Dathomirą: Wiedźmy

Wiedźmy z Dathomiry to kobiety z Dathomiry, które potrafią posługiwać się Mocą.

600 lat przed bitwą o Yavin, Allya przeszła na ciemną stronę. Ponieważ rada Jedi nie chciała jej zabijać skazali ją na wygnanie. Mroczna Jedi zamieszkała na planecie Dathomira. Nauczyła się żyć na niej i podporządkowała sobie innych przebywających na tej planecie. Miała wiele córek i każdą z nich uczyła posługiwania się Mocą. Te umiejętności przekazywano z pokolenia na pokolenie. Z czasem wytworzyły się nowe klany, które ze sobą rywalizowały.

Wiedźmami są tylko kobiety i tylko one miały władzę. Mężczyźni byli sługami albo mężami. Jeśli wiedźma schwytała mężczyznę mogła go sprzedać innej, zatrzymać jako niewolnika albo wyjść za niego.
Społeczeństwo wiedźm dzieliło się na klany. Ich nazwy zazwyczaj brały się od nazw pobliskich miejsc.
Wśród klanów były:


  • Klan śpiewającej góry- Są jednym z dwóch najważniejszych klanów. Członkinie oddane są jasnej stronie. Klan ten rywalizuje z siostrami nocy.
  • Klan czerwonego wzgórza- wiadomo tylko, że w tym klanie było więcej mężczyzn niż w innych.
  • Klan wyjącego urwiska- większość członków tego klanu zostało zabitych w wyniku wybuchu imperialnego wirusa.
  • Siostry Nocy- Są jednym z dwóch najważniejszych klanów. Posługują się ciemną stroną Mocy.  Należały do niego wiedźmy wyklęte z innych klanów, które z czasem stworzyły własną społeczność. 
  • Klan wielkiego kanionu- opierają swoje przekonania o Księgę Cieni. Wyróżniali się złamaniem niektórych tradycji wiedźm. Między innymi klan ten nie uważał wyższości kobiet nad mężczyznami. Swego czasu sprzymierzyli się nawet z Drugim Imperium.
  • Klan śniącej rzeki
  • Klan rozszalałej rzeki
  • Klan mglistego wodospadu
  • Klan deszczowych liści
  • Klan złamanych kolumn
  • Klan jasnego słońca
  • Klan czerwonych błotnych garncarzy
  • Klan poławiaczy niebieskich korali
  • Klan nożycopięści

piątek, 25 października 2013

Star Wars (12) Weekend z Dathomirą: Ciekawostki


Ciekawostki
  • Książka została wydana w Stanach w 1994 roku. Rok później Amber wydał ją w Polsce. Co ciekawe, w przeciwieństwie do innych książek Star Wars wydanych wtedy, "Ślub księżniczki Lei" nie doczekał się żadnego wznowienia. Jedyne polskie egzemplarze tej książki to te sprzed 18 lat.
  • Warto dodać, że była to pierwsza książka Star Wars przetłumaczona przez Andrzeja Syrzyckiego, tłumacza mającego na swoim koncie najwięcej tłumaczeń książek gwiezdowojennych w Polsce.
  • Autor książki, Dave Wolverton napisał jeszcze jedną powieść z uniwersum gwiezdnej sagi. Był to pierwszy tom serii Uczeń Jedi, która opowiadała o dzieciństwie Obi-Wana Kenobiego
  • W stanach książka miała dwa warianty okładek. Drugą wprowadzono ze względu na niską sprzedaż. Gdy książka nie sprzedawała się dobrze uznano, że to wina okładki sugerującej iż ta powieść to romans (patrz okładka z prawej). Z tego powodu zrobiono drugą okładkę przedstawiającą książkę jako pełną akcji.
  • Scena Ślubu księżniczki Lei z Hanem Solo pojawiła się po raz pierwszy w książce młodzieżowej "Prophets of Dark Side". Ten ślub został jednak wyrzucony z kanonu i zastąpiony tym z książki "Ślub księżniczki Leii".